zaglądam

piątek, 5 marca 2021

...

Żałośnie mi. Żałośnie mi z tą umysłową nędzą. Żałośnie mi z tym popołudniem. Z tą zimną kawą. Żałośnie mi, po prostu, w świecie. Nie marcuję. Ja chowam głowę pod kocem i czekam. Na telefon. Na piątek. Na wizytę. Na kolejną jesień. I z tego czekania nic. Nic zupełnie. Toteż, w miarę możliwości, spaceruję. Typem sportowca jestem raczej pasywnym. Nie ma to większego znaczenia. Żadnego, właściwie.


Od świata jestem oddzielona niezupełnie. Serce mam coraz mniej smutne. Już wiem, że nie ma dobrego miejsca i czasu. Na nic. Chłonę bodźce. Przysłuchuję się dźwiękom. Maluję rzęsy. I w tym molochu tkwię.

 

Dzień dobry.


jestem zaczadzona pięknem mojego ciała.

patrzyłam dzisiaj na siebie twoimi oczyma. odkryłam
miękkie zagięcie ramion znużoną okrągłość piersi
które chcą spać i powoli na przekór sobie staczają się

w dół. moje nogi rozchylające się oddające bezmiernie
aż po krańce których nie ma to co jest mną i poza
mną pulsuje w każdym liściu w każdej kropli deszczu.
widziałam się jak gdyby poprzez szkło w twoich
oczach patrzących na mnie czułam twoje ręce na
ciepłej napiętej skórze moich ud i posłuszna twojemu
rozkazowi stałam naga naprzeciw wielkiego lustra.
a potem zasłoniłam oczy twoje żeby nie widzieć i nie
czuć samotności mojego rozkwitłego tobą ciała.

Halina Poświatowska





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz